Drukuj
Odsłony: 10929

Zgodnie z przewidywaniami większości obserwatorów rozgrywek PLKnW zakończyła się rywalizacja półfinałowa pomiędzy aktualnym mistrzem kraju Startem Rzeszów a drużyną IKS-u Konstancin. Po dwóch porażkach w Piasecznie - po kolejną lekcję koszykówki zawodnicy konstancińscy musieli udac się na Podkarpacie.

Wysoko wygrana przez gospodarzy pierwsza kwarta ustawiła dalszy przebieg spotkania. Skuteczni w ataku i konsekwentnie grający w obronie rzeszowianie w łatwy sposób uporali się z drużyną IKS-u wygrywając trzecie i zarazem ostatnie spotkanie półfinałowe w tej parze 85:60.

Więcej emocji dostarczyło zapewne niedzielne spotkanie tych drużyn. W związku z faktem iż sprawa awansu do finału rozstrzygnęła się dnia poprzedniego to mecz niedzielny był tylko spotkaniem towarzyskim.
Trenerzy ustalili, że tym razem dadzą szansę gry zawodnikom, którzy zwykle oglądają spotkania z perspektywy ławki rezerwowych. W składzie IKS-u jedynym zawodnikiem z pierwszej 5-tki był Marek Kacprzak. Jednak to nie kapitan zespołu okazał się gwiazdą tej potyczki. Do walki poprowadził graczy z Konstancina – zawodnik z numerem 5 czyli Tomasz Dobek.
To właśnie na nim trzy ze swoich pięciu fauli "zarobił" lider gospodarzy – Piotr Pawełko. Niesamowita skutecznośc Tomasza Dobka w rzutach z "pomalowanego", półdystansu jak i również celny rzut za 3 wprawiły w osłupienie nie tylko widzów zgromadzonych na trybunach hali na Podpromiu ale również całą ekipę IKS-u, która skandowała pod adresem tego zawodnika nieśmiałe - MVP MVP! O wyniku tej potyczki wspominać nie trzeba, bo wynik nie był najważniejszy ;)

Zapraszamy na kolejne spotkania IKS-u który w "finale pocieszenia" zmierzy się z drużyną z Łodzi.

Autor tekstu: Karol Staręga