Drukuj
Odsłony: 10980

{phocagallery view=category|categoryid=5|imageid=94|limitstart=0|limitcount=1|imageshadow=shadow1|detail=3|displaydetail=0|float=left|imagerandom=0|displaydownload=0|displayname=0|width=150}Nasza drużyna nienajlepiej rozpoczęła rundę rewanżową. Po rozegranych weekendowych spotkaniach z reprezentacją Łodzi, to nasi przeciwnicy dwukrotnie wyszli zwycięsko. Pierwsza połowa sobotniego spotkania, wygrana 12:24 zapowiadała łatwe zwycięstwo naszego zespołu. Nic bardziej mylnego. Tuż po rozpoczęciu trzeciej odsłony łodzianie wzięli się za odrabianie strat, co przy naszej zatrważająco niskiej skuteczności w ataku i mnożących się błędach w obronie, nie było trudne.  W skutek tak chaotycznej gry IKS przegrywa tą kwartę 16:5, co wyrównało wynik na tablicy. Ostatnia, decydująca kwarta przebiegała wyrównanie, jednak w końcówce meczu to nasi przeciwnicy okazali się skuteczniejsi. Przegraliśmy tę kwartę 14:10, a w rezultacie cały mecz 42:39.


Do niedzielnego spotkania przystąpiliśmy bardzo zmotywowani, bowiem nigdy nie zdarzyło się, żeby nasza drużyna, w rundzie zasadniczej, z reprezentacją Łodzi przegrała wszystkie cztery spotkania. Do ostatnich sekund meczu o honor nie wiadomo było kto wygra. Jednak ostatnie 20 sekund spotkania zaważyły, że to nasi rywale po raz  4 z rzędu wyszli zwycięsko. Mecz przegraliśmy 1 pkt. 58:57, co jeszcze bardziej pogorszyło nastrój w naszym teamie.


W obu spotkaniach dawało się odczuć brak naszego podstawowego zawodnika Karola Staręgi, który z powodu zagranicznego wyjazdu nie brał udziału w zawodach. Pozytywny jest natomiast powrót do gry naszego trzeciego "wysokiego" zawodnika - Pawła Jaszczołta, którego z rozgrywek, w rundzie jesiennej wykluczyła kontuzja.

Felerne mecze były pierwszymi rozegranymi pod wodzą naszego nowego trenera p. Wojciecha Makowskiego. Wszyscy jesteśmy przekonani, że są to złe, dobrego początki.


W ten weekend zostały rozegrane jeszcze dwa spotkania. Wrocław gościł drużynę Rzeszowa i to goście bez większego problemu dwukrotnie wygrali. Wyniki: 21:99 (9:24, 2:22, 6:30, 4:23) oraz 48:76 (16:18, 8:15, 10:23, 4:20) świadczą o znacznej przewadze reprezentacji Rzeszowa.