Inter Europol Piekarnia Szwajcarska

Pierwsza piekarnia na rynku polskim oferującą tak szeroki asortyment pieczywa

GTMMobil Technology

Zajmuję się projektowaniem i produkcją wózków inwalidzkich do aktywnej rehabilitacji

Centrum Kompleksowej Rehabilitacji

Ośrodek specjalizujący się w leczeniu schorzeń i rehabilitacji narządu ruchu

fot art
Minął kolejny rok od naszej ostatniej potyczki w Eurolidze. Nie wspominamy jej najlepiej. Wobec tego, że najważniejsze jest optymistyczne patrzenie w przyszłość, pełni werwy ale i pokory wygodnie zasiedliśmy w fotelach samolotu jednego z niemieckich przewoźników, który miał dostarczyć nas do miejsca, w którym w tym roku przyszło nam walczyć o euroligowe punkty.

Z pogrążonej w śniegu i mrozie Polski wyruszyliśmy do słonecznego kraju będącego kolebką demokracji. Saloniki, bo do tego miasta skierował nas tym razem los przywitały nas ciepłem i ... opieszałością mieszkańców. Na zamówiony wcześniej transport(bus, którego wiek i stan zużycia wskazywał, że przy jego produkcji udział brali prawdopodobnie Platon z Sokratesem) czekaliśmy prawie dwie godziny. Szczęśliwie dotarliśmy jednak na obrzeża miasta, gdzie w malowniczym miejscu (pośród dróg, austostrad, pól i niedokończonych budowli) zlokalizowany był nasz hotel.

 fot art 2Kolejne dni to już rywalizacja sportowa. Jako pierwsi nasze umiejętności sprawdzili sąsiedzi zza południowej granicy. Drużyna WBS Pardubice. Jak się później okazało, spotkały się dwa zespoły o zbliżonych umiejętnościach. Mecz obfitował w dużo walki. Pomimo tego, że od samego początku meczu trafialiśmy z niemal stuprocentową skutecznością, to nie udało nam się zbudować przewagi nad Czechami. Na każdą skuteczną akcję z naszej strony, odpowiadali tym samym. Niestety, w pewnym momencie nasze celowniki uległy rozregulowaniu co skrzętnie wykorzystali rywale i "uciekli" na kilka a nawet kilkanaście "oczek". Gdy wydawało się, że jest już po meczu, zdobyliśmy się na jeszcze jeden zryw. Powiew fantazji w ataku i skuteczna obrona zbliżyły nas do rywali na jeden punkt. Byliśmy blisko nawet objęcia prowadzenia, ale... nie udało się. Ostatecznie musieliśmy uznać wyższość przeciwników przegrywając z nimi 59:68.

Tego samego dnia, ale w godzinach wieczornych przyszło nam się potykać z drużyną zawodowców z tureckiego Izmiru. Po obejrzeniu ich poprzedniego meczu, tylko niepoprawny optymista lub człowiek upojony Metaxą mógłby dawać nam jakiekolwiek szanse. Turcy ze swoją grą byli dla wszystkich innych drużyn biorących udział w tym turnieju nieosiągalni. O meczu wystarczy napisać, że się odbył i wszyscy przeżyli. Wynik 84:48 oddaje prawie w pełni wydarzenia boiskowe.

Sobotnie przedpołudnie to mecz z Grekami. Mobilizacja podwójna, bo jak wiadomo, gospodarzom często lubią pomagać ściany i ...sędziowie. Początek wskazywał chyba nawet na nasze przemotywowanie. Udawało nam się znajdować w wręcz idealnych pozycjach rzutowych, ale piłka jak zaczarowana nie odnajdowała drogi do kosza. Co innego w szeregach gospodarzy. Jak lwy rzucili się na nas i punktowali bezlitośnie. Zapowiadało się na kolejną porażkę. Nastąpił jednak przełom. Trener Makowski poprosił o przerwę w grze. Kilka mocnych słów i ...na parkiet wyszliśmy odmienieni. Teraz to my raz za razem zdobywaliśmy punkty przemieszczając się pomiędzy zdezorientowanymi Grekami. Wypracowaliśmy sobie kilkanaście punktów przewagi, co dało nam możliwość rotowania składem.

grecy

Aby mieć pewność, że zbyt duża liczba zmian w składzie nie wpłynie zbyt negatywnie na wynik, trener Makowski delegował do boju Tomasza Dobka, który nie zdobył co prawda jeszcze punktów w tych rozgrywkach, ale jest zawodnikiem perfekcyjnym pod względem taktycznym. Jak się później okazało, ta wspomniana przed chwilą perfekcja mogła zostać nagrodzona. W ramach innowacyjnej taktyki przygotowanej na końcówkę tego meczu, Tomasz Dobek miał skupić się bardziej na działaniach ofensywnych, a destrukcję pozostawić kolegom. Grecy nie trafili. Zbiórka. Podanie przez 3/4 boiska. Piłka leci i leci, przeszywając gorące greckie powietrze. Wszyscy wstają. Wstrzymują oddech. Każdy już wie, że adresatem podania jest Tomasz Dobek. Ludzie przepychają się pomiędzy sobą-nikt nie chce stracić tak ważnego momentu. Prawdopodobnie pół Salonik wpatruje się w zlokalizowane przy ulicach wielkie telewizory. Ciszę przerywa głuchy odgłos. Tomasz opanował piłkę, a jego ciało zamortyzowało jej siłę. Pchnięcie wózka w kierunku kosza i ...rzut. Piłka odbija się od obręczy i wpada... Tomkowi w ręce. Ponowny rzut i kolejne niepowodzenie. Na trybunach cisza i niedowierzanie. Było tak blisko. Syrena oznajmia koniec zwycięskiego dla nas pojedynku. Wygraliśmy 54:42.

Wyniki innych spotkań tego turnieju sprawiły, że do ostatniego pojedynku przystępowaliśmy z szansami nawet na drugie miejsce. Przynajmniej matematyka dawała nam nadzieję. CAPSAA czyli drużyna z Francji przegrała do tej pory tylko z "galaktycznymi" z Izmiru i nie zamierzała psuć sobie statystyk. Był to kolejny mecz, który prawie do końca trzymał w niepewności. Francuzi rozpoczęli od prowadzenia 5:0 i niestety pomimo naszych starań nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa do końca. Wynik 54:47 nie tylko pozbawiał nas drugiego miejsca, ale też "wyrzucał" na najbardziej nielubiane przez sportowców miejsce, czyli czwarte.

Na pocieszenie, nasz zawodnik, Piotr Pawełko został wybrany do najlepszej drużyny turnieju. Sympatyczny PePe był prawdopodobnie jedynym zawodnikiem wśród drużyn tego turnieju, który rozegrał wszystkie mecze w pełnym wymiarze czasowym!

mvp

Euroligową fetę musimy odłożyć przynajmniej o rok. Na dziś pozostała nam ta przepyszna - na talerzu :)

Bogatsi o cenne doświadczenia powróciliśmy do Polski gdzie koncentrujemy się na walce o najwyższe cele!

Bądźcie z nami!!

foto team

 

Autor tekstu: Karol Staręga.
Fot.: Marek Golebiewski

Zachęcamy do udziału w zajęciach sportowych!

Sekcje sportowe IKS Konstancin:

Koszykówka: wtorek, czwartek: godz. 19:00 - 21:00. GOSiR przy ul. Stefana Żeromskiego 15, Konstancin-Jeziorna.
Pływanie: basen w CKR, ul. Gąsiorowskiego 12/14, Konstancin-Jeziorna.